WOT PZK - OT25 PZK

Działalność WOT PZK

Przydatne linki

Z historii WOT

 Historia Ognisk na Bemowie (w tym roku to już 25-te) - Uwaga - tekst z 21.03.2006

W tym roku (2006 - przyp. sp5jxk) mija 26 lat jak krótkofalowcy z Warszawy (i nie tylko) rozpoczęli cykl spotkań zimowych nazywanych Ognisko lub Spotkanie na Bemowie. Wszystko zaczęło się w grudniu 1979r. Któregoś wieczoru w tygodniu poprzedzającym Święta Bożego Narodzenia, spotkaliśmy się w niewielkiej grupie na kanale 145.125 MHz. Biorąc pod uwagę, że od tamtego czasu upłynęło już 26 lat, dokładnie nie pamiętam kto oprócz mnie (SP5IDK), Józka SP5ISF i Janka SP5IWI uczestniczył w tym spotkaniu. Było już dość późno i ta grupka licząca kilka osób, składała sobie głównie życzenia Świąteczne. W pewnym momencie Józek SP5ISF rzucił w eter propozycję, żeby tak zamiast składania sobie życzeń przez radio spotkać się osobiście a wszyscy przyklasnęliśmy tej propozycji. W trakcie dalszej dyskusji, doszliśmy do wniosku, że przed Świętami już nie zdążymy się spotkać w większej grupie, gdyż postanowiliśmy jeszcze powiadomić szersze grono krótkofalowców z Warszawy. W trakcie kolejnego spotkania, (tego samego dnia lub następnego) został ustalony termin na ostatnią niedzielę stycznia 1980r. Początkowo długo zastanawialiśmy się nad miejscem spotkania. Tu znowu z konkretną propozycją wystąpił Józek SP5ISF. Zaproponował miejsce na spotkanie w pobliżu swojego domu, a mianowicie w lasku na Bemowie. Dodał, że można tam rozpalić ognisko i np. upiec kiełbaski, nie wspominając o czynnościach dodatkowych. HI. Ja rzuciłem propozycję uatrakcyjnienia spotkania poprzez zorganizowanie grochówki, najlepiej wojskowej. Zaczęliśmy zastanawiać się kto w tych ciężkich czasach (mięso i pozostałe artykuły na kartki) załatwi wojskową grochówkę. W tym momencie włączył się Janek SP5IWI i zaproponował, że jako dowódca JW w Izabelinie spróbuje coś załatwić. W trakcie następnego spotkania radiowego, już po Nowym roku, Janek poinformował nas o możliwości przygotowania kilkudziesięciu porcji grochówki, oczywiście z kuchni polowej + kawa + chleb, rzecz jasna nieodpłatnie. Tak więc po miesiącu oczekiwania, po zawiadomieniu kogo się dało, odbyło się I-sze spotkanie krótkofalowców z Warszawy, Skierniewic i innych podwarszawskich miejscowości - w Lasku na Bemowie. Była to ostatnia niedziela stycznia 1980r. Niestety frekwencja nie była zbyt wysoka. Przyszło niewielu krótkofalowców. Grochówka przyjechała wojskowym Starem z kuchnią polową i obsługą w postaci żołnierzy. Chodziły plotki, że kucharz lekko zmęczony wydawaniem porcji krótkofalowcom, po zakończeniu spotkania sprzedawał pozostałą grochówkę okolicznym spacerowiczom. Hi. .Ale historia o tym milczy. Spotkanie to tak się nam uwaliło w pamięci, że w następnym 1981r. postanowiliśmy spróbować ponownie. Sceneria następnego spotkanie była identyczna, z tym że odbyło się ono dużo głębiej w lesie niż to pierwsze. Frekwencja była już dużo większa. Przyszło bardzo wielu krótkofalowców z rodzinami. Na listę wpisało się ok. 70 osób z 4 okręgów SP. Na tym spotkaniu (i wielu następnych) rozwieszałem na latarniach - od pętli autobusowej do samego ogniska – ręcznie wykonane tabliczki ze strzałką i informacją o Spotkaniu. W następnym 1982r. niestety na przeszkodzie w organizacji spotkania stanął STAN WOJENNY. Ze względu na brak łączności (oficjalnie nie posiadaliśmy urządzeń) a nie mając kontaktów radiowych, spotkanie nie odbyło się. Za to w 1983r. wielu z krótkofalowców Warszawskich pokonując utrudnienia Stanu Wojennego, nawiązało już między sobą kontakty osobiste i telefoniczne, a niektórzy z nas powyciągali po kryjomu radiotelefony na 2m. Dzięki tym inicjatywom doszło do próby organizacji kolejnego Spotkania. Tym razem musieliśmy pokonać przeszkody formalne i uzyskać zgodę Leśniczego, Urzędu Dzielnicy Wola i najważniejszą czyli zgodę na zorganizowanie zgromadzenia od Komisarza Wojskowego dla dzielnicy Wola w Warszawie. Józek SP5ISF spisał się dzielnie i podpierając się swoim stopniem wojskowym, wszystkie te zgody uzyskał.

W następnych latach spotkania odbywały się już bez przeszkód, regularnie, tradycyjnie w ostatnią niedzielę (lub sobotę) stycznia. Z tego co pamiętam od 1983r. grochówkę załatwiałem ja osobiście, ale już z innej jednostki wojskowej tj. z lotniska ne Bemowie. Dzięki znajomościom Janka SP5IWI (który przeniósł się do pracy na lotnisku w Mińsku Mazowieckim) udało się zdobyć przychylność dowództwa tej jednostki na tyle, że początkowo przywożono nam grochówkę w termosach wojskowym Żukiem, a obsługę stanowił żołnierz, który również zmywał talerze, kubeczki i widelce. Pomimo stanu wojennego, udawało nam się otrzymywać grochówkę z wkładką, w postaci kiełbasy nadal bezpłatnie. Po zmianie dowództwa musieliśmy odbierać i oddawać termosy oraz zastawę własnym transportem. Tu się przydawał Tarpan ówczesnego Prezesa WOT Kazika SP5OI.

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że od 1984r pracował już na co dzień, (na razie nielegalnie) przemiennik Warszawski, jeszcze bez znaku. W związku z tym na zimowe spotkanie na Bemowie w styczniu 1985r. przyszło b. wielu krótkofalowców wyposażonych w przenośne radiotelefony typu TON, FM 315, STORNO i inne. Było b. wesoło gdyż wszyscy podawali swoje znaki, ale miejsce nadawania - ognisko na Bemowie. Praca /p w tamtym czasie była jeszcze nie do pomyślenia.. Ale co tam. Ważne, że nowa technika zdominowała całe spotkanie. A grochówka była wojskowa, A jakże.

Pisząc historię Spotkań Warszawskich Krótkofalowców wspomnę, że w 1985r. 20 października odbyło się letnie spotkanie krótkofalowców - na Młocinach w Warszawie. Przeszło ono do historii spotkań bez większego echa.

Natomiast zimowe spotkania odbywały się regularnie co roku. Termin ulegał małym wahaniom, tak jak pisałem już wcześniej był to zawsze koniec stycznia lub początek lutego. Na spotkanie przychodziło ok. 100 osób. Tyle też zamawiałem porcji grochówki. Po każdym spotkanie była lista z ilością uczestników, ale najczęściej trafiała później do kosza.

Od roku 1989 (po upadku komunizmu) niestety zmieniły się realia w Polsce i trzeba było zacząć płacić za tzw. grochówkę i kiełbasę. W 1994r. roku padł odnotowany rekord uczestników tych zimowych spotkań. Organizacji tego Ogniska podjął się nowy Zarząd WOT w osobie Wojtka SP5NHM z Mińska Mazowieckiego (obecny znak N3XOF). Ponieważ Wojtek wraz z żoną Ewą SP5MXE mieli duże doświadczenie w prowadzeniu sklepu, załatwili zaopatrzenie na ognisko w sposób perfekcyjny i po kosztach zakupu. Kroniki podają, że na listę wpisało się na tym spotkaniu ponad 200 osób.

Kolejna zmiana miejsca nastąpiła w 1996r. kiedy to ognisko odbyło się daleko od Warszawy, w głębi Kampinosu. Tu również frekwencja nie dopisała.

W ubiegłym roku po raz pierwszy od 10 lat, Spotkanie odbyło się w innym miejscu, po przeciwnej stronie ulicy Gen. Kutrzeby, zgodnie z zarządzeniem Nadleśnictwa w Kampinosie.

Kilka słów o pogodzie. Trudno mi pisać o pogodzie na przestrzeni 26 lat. Ale powiem tak: na większości spotkań organizowanych styczeń/luty pogoda była na ogół zimowa. Zdarzały się lata gdy było –15 stopni, ale wyjątkowo było wtedy dużo ludzi. W latach 95 - 99 gdy termin spotkań przesunął się na luty/marzec, pamiętam takie spotkanie gdy padał deszcz i w lesie było autentyczne błoto. Ogniska nie dało się palić, a do końca wytrwało zaledwie kilka osób.

Od roku (chyba) 1997r. grochówkę przygotowuje wojskowe kasyno w Hotelu Hilton na Bemowie.

W 2001r. do organizacji spotkań włączyli się koledzy z obecnego Praskiego OT PZK. Początkowo jako ochotnicy, obecnie jako POT PZK. Finansowanie i organizacja tych spotkań odbywała się wspólnie z WOT. Na spotkaniach tych miały i mają miejsce liczne imprezy towarzyszące, takie jak wręczanie odznak, dyplomów, uroczyste zakończenia różnych akcji krótkofalarskich czy zbiórka pieniędzy do skarbonki na cele organizacyjne. W ostatnich latach częstym uczestnikiem jest sam prezes PZK. Przez Nasze spotkania przewinęła się cała plejada krótkofalowców nie tylko z SP5 ale i całej Polski. Wielu z nich już nie ma wśród nas. Na szczególne natomiast wyróżnienie zasługuje jeden z kolegów, a mianowicie Lucjan SP5ENM który nie opuścił ani jednego spotkania przez te 26 lat. Lucjan gratulacje i trzymaj tak dalej.

A teraz coś co wyda się albo śmieszne albo niedorzeczne. Z liczby wyliczonych (?) spotkań wynika, że jest to 25 spotkanie. Ale jeśli policzymy lata: 1980 – 2006 to matematyka jasno mówi, że jest to 26 Spotkanie. Zatem odliczając Stan Wojenny, zaliczając spotkanie w Kampinosie do Spotkań na Bemowie i nie licząc letniego spotkania Na Młocinach, to faktycznie w tym roku mamy:

JUBILEUSZOWE 25 SPOTKANIE KRÓTKOFALOWCÓW WARSZAWSKICH NA BEMOWIE. I tak też może być.......

Mirek SP5IDK Logistyka: SP5ISF i SP5IWI - 21 marzec 2006