WOT PZK - OT25 PZK

Działalność WOT PZK

Przydatne linki

Z historii WOT

 SQ60VD spod Grobu Nieznanego Żołnierza – relacja na gorąco

Niedziela 8 maja 2005 roku. Plac marszałka Józefa Piłsudskiego przywitał nas drobnym deszczem. Około godziny 8.30 podjechaliśmy z Kamilem (kierownikiem klubu SP5ZRW) na wyznaczone miejsce, gdzie czekał już Jarek SP5CTD z nieodłączną czarna teczką, i rozpoczęliśmy wyładunek sprzętu. Najpierw nasz błyskawiczny namiot, rozstawiany w ciągu minuty. Niestety tym razem zapomnieliśmy o grzybku od masztu i trzeba było operację powtórzyć. W tym momencie dołączył Staszek SP5COC Mariusz SQ5JRV oraz Mariola i Marzena z naszego Szczepu 296 Warszawskich Drużyn Harcerskich i Zuchowych. Staszek z Jarkiem rozpoczęli rozwijanie anteny, a pozostali szybko zestawili okrągły namiocik – rotundę. W niej stolik i trzy turystyczne foteliki i już stanowisko było przygotowane. Z tyłu, w drugim namiocie – agregat oraz zaplecze logistyczne. A tymczasem antena sfrunęła z dachu najbliższego budynku, a jej poszczególne elementy naciągnęliśmy wykorzystując pobliskie latarnie. W sumie przygotowanie stanowiska pracy zajęło nam niespełna godzinę, wliczając w to przyjacielskie pogawędki z przedstawicielami różnych służb zabezpieczenia. No cóż, coś takiego w bezpośrednim sąsiedztwie Grobu Nieznanego Żołnierza i w czasie państwowych ceremonii wydarzyło się po raz pierwszy. Dołączył do nas jeszcze Zygmunt SP5AYY z pięknymi planszami, poświęconymi replikom radiostacji „Błyskawica” i ”Burza”, Pan Adam Drzewoski konstruktor odbiorników nasłuchowych sztabu AK oraz Krzysztof SP5WCL. I tylko słońca ciągle nie było.
Jarek SP5CTD zmontował swoją radiostację ze wszystkimi towarzyszącymi bajerami, zestroił ją na 3716 kHz i zgłosił gotowość do pracy. Tuż przed godziną 10 Staszek SP5COC dał sygnał. Pierwsze wywołanie SQ60VD, odpowiedź Jurka SQ8HDC z Kolbuszowej i … poszło. Korespondencja za korespondencją, pile-up jak za najlepszych czasów. Przy mikrofonie Marek SP5UAR – w ciągu 11 minut ponad 20 łączności praktycznie z całą Polską. Bardzo szybko postanowiliśmy uporządkować zgiełk w eterze i zaczęliśmy wołać korespondentów okręgami. I pierwszy dowcip ze strony słuchających – na wywołanie dla okręgu drugiego zgłasza się „Radio Maryja”. Niestety nie potwierdza łączności, a szkoda – protekcja ojca założyciela mogłaby przepędzić chmury znad placu …
Pierwsza zmiana operatorów, mikrofon trafia do rąk Staszka SP5COC. Niby wolno, bez pośpiechu, ale łączności w logu przybywa. Są wszyscy poza SP1. Zgłaszają się także inne stacje „Victory Day” – Piła, Konin, Głubczyce, Ustrzycki Dolne, Braniewo, Bydgoszcz. I jest pierwszy korespondent zagraniczny – Stanisław, OK2BAA.
Przy mikrofonie zasiada Zygmunt SP5AYY i dzielnie walczy z pogarszającymi się warunkami propagacji. Na zewnątrz pojawiają się kolejni goście – m.in. Adam SP5EPP, Zenek SP5CNG, Piotr SQ5LTQ. Rozpoczyna się podniosła uroczystość. Kolejną łączność przerywa Zygmuntowi salut armatni – 12 wystrzałów z dział stojących w odległości niespełna stu metrów od mikrofonu. W eterze pojawiają się niespokojne zapytania „Dlaczego milczycie ? Czy to do Was strzelają ?”
Za chwilę mikrofon przejmuje Jarek SQ5CTD. Jeszcze kilka łączności w paśmie 80 metrów i zapada decyzja – przenosimy się na 40 metrów. Kolejna zmiana przy mikrofonie – w eter wysyła wywołanie nasz najmłodszy operator – Mariusz SQ5JRV. Zgłasza się około dziesięciu stacji z okręgu piątego, a wśród nich kolejna stacja VD z Warszawy.
Tuż po uroczystej zmianie posterunku honorowego przy Grobie Nieznanego Żołnierza u nas następuje kolejna zmiana operatora. Marek SP5UAR rozpoczyna polowanie na stacje rosyjskojęzyczne. W eter płynie wywołanie „iz goroda Warszawa, s Mogiły Nieizwiestnowo Sołdata prigłaszajet spiecjalnaja polska stancja Siergiej Szczuka 60 Żuk Dmitrij”. Odpowiadają stacje „Radio Pabieda”, UR, US, LY, LZ, EO, przesyłając pozdrowienia „s prazdnikom pabiedy”. A tymczasem kończy się defilada. Ostatnią łączność zapisujemy w logu o godzinie 13.01 …
… I czas na podsumowanie. SQ60VD pracowała z placu marszałka Piłsudskiego dokładnie trzy godziny i trzy minuty. Pracowało pięciu operatorów, dalsze trzy osoby pomagało przy zapleczu logistycznym. Udało nam się zrobić 131 QSO, w tym 25 w paśmie 7 MHz. Nawiązaliśmy łączności z 19 korespondentami zagranicznymi z 5 krajów. Wśród operatorów krajowych najsłabiej słyszeliśmy okręg SP1 (tylko jedna stacja SP1MK ze Słupska), najlepiej SP5 – 23 stacje, SP8 – 17, SP7 – 15, SP9 – 14, SP3 – 13, SP6 – 12, SP2 – 10, SP4 – 4. Nie ma w tym nic dziwnego, bo konfiguracja anteny na 80 m dawała najlepszy sygnał w kierunku południowym, a na 40 m – w kierunku wschodnim.
Czy dla tych 131 QSO warto było angażować się w kilkutygodniowe przygotowania, załatwiać formalności administracyjne, pozyskiwać sojuszników w Komendzie Garnizonu i różnych służbach zabezpieczenia, wreszcie marznąć i moknąć podczas uroczystości ? Naszym zdaniem – tak. Pokazaliśmy się, głównie gościom z trybuny honorowej, bo warszawiaków zniechęciła pogoda. Przetarliśmy drogę do następnych akcji promujących polskie krótkofalarstwo. Teraz kolejna stacja pracująca przy okazji ważnej ceremonii państwowej w Warszawie będzie mieć ułatwione zadanie i spotka wielu przychylnych nam ludzi.
Prezes Oddziału Staszek SP5COC i Adam SP5AYY nawiązali roboczy kontakt z Panem Zdzisławem Sutkowskim przedstawicielem hobbystów z klubu zabytkowych pojazdów militarnych. Członkowie tego klubu w strojach historycznych w swoich odrestaurowanych pojazdach, głównie Willysach i ciężarówkach Doge brali udział w defiladzie przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Żal tylko, że media generalnie nas zlekceważyły. Nie pomogło nawet powoływanie się na status OPP – zarówno TVP jak i Polskie Radio uznały, że takie coś „nie mieści się w ramówce”. Możemy tylko mieć nadzieję, że postawa dziennikarzy wobec krótkofalarstwa kiedyś się zmieni ...

Z placu marszałka Józefa Piłsudskiego – Marek, SP5UAR